Tylko u nas

WIELUŃ, 1 WRZEŚNIA 1939 - fragment tekstu dr. Grzegorza Bębnika

[...]

Godzina nalotu

Ustalenie dokładnej pory zrzucenia pierwszych bomb na Wieluń wykracza daleko poza ściśle porządkujące funkcje chronologii. Przy okazji bowiem dotyka sprawy wzbudzającej emocje o bynajmniej nie historycznym natężeniu – zdefiniowanie nie tylko symbolicznego, lecz i realnego „początku II wojny światowej”, w aspekcie również geograficznym. Wydawać by się mogło, że po uroczystych obchodach 65. rocznicy wybuchu wojny, mających właśnie miejsce w Wieluniu, po wykuciu stosownych sentencji w kamieniu, po utrzymanych w jednoznacznym tonie przemówieniach oficjeli i w świetle publikacji będącej pokłosiem zorganizowanej z tej okazji sesji naukowej nic już do dodania nie pozostaje. Raz jeszcze jednak okazuje się, że również i Klio potrafi płatać figle.

Okolicznością dającą mianowicie asumpt do śmiałych twierdzeń, jakoby to w Wieluniu właśnie rozpocząć miała się II wojna światowa jest dość szczególnie interpretowana godzina nalotu. Nie ulega wątpliwości, że pierwsze bomby zrzuciły na Wieluń samoloty dywizjonu kapitana Waltera Sigela, dowódcy I dywizjonu 76. pułku bombowców nurkujących (I/StG 76)[24]. W dzienniku bojowym tej jednostki, w zapisie odnośnie „zadania o numerze bieżącym 1/39” czytamy, iż wystartowano o godzinie 5.05, cel (czyli Wieluń) osiągnięto o 5.40, zaś na macierzyste lotnisko powrócono o godzinie 6.05[25]. Skąd zatem opinia, iż Wieluń zaatakowany miał być wcześniej, aniżeli Westerplatte? Przypomnijmy, iż „Schleswig-Holstein” otworzył tam ogień punktualnie o 4.45; ta właśnie godzina wyznaczona była odpowiednimi rozkazami jako początek „Fall Weiß”, czego dowodem niezliczone wręcz wzmianki w oficjalnych niemieckich dokumentach, poczynając od kancelarii Rzeszy[26], kończąc na szczeblu dywizji czy nawet pułku[27]. Po wojnie upubliczniano je wielekroć w rozmaitych zbiorach dokumentów źródłowych, których pobieżne choćby wymienienie przekroczyłoby zapewne objętość niniejszego artykułu. Po polskiej stronie - by powrócić tu do przerwanego tą bibliograficzną dygresją wątku - o tej samej godzinie zanotowano rozpoczęcie przez Niemców zasadniczych działań wojennych[28]. Atak na Wieluń miał zatem miejsce w niemal godzinę później!


[24] W wielu publikacjach jego nazwisko podawane jest nieprawidłowo jako „Siegel”. Właściwą formę pomaga ustalić biogram, zamieszczony w: E. Obermeier, Die Ritterkreuzträger der Luftwaffe. Stuka- und Schlachtflieger 1939-1945, Mainz 1976, s. 42. Wszelkie wątpliwości rozwiewa zresztą zamieszczone tam, opatrzone autografem zdjęcie.

[25] Reprodukcję odpowiedniej strony dziennika bojowego [Kriegstagebuch – KTB] zamieszcza m.in. T. Olejnik, op. cit., s. 509; J. Książek, op. cit., s. 45, jak też J. Trenkner, Wieluń, czwarta czterdzieści, „Tygodnik Powszechny”, 5 IX 1999.

[26] Zob. np. 1939, sierpień 31, Berlin – Dyrektywa nr 1 Naczelnego Dowódcy Niemieckich Sił Zbrojnych, Adolfa Hitlera, do prowadzenia wojny [w:] Wojna obronna Polski 1939. Wybór źródeł, red. M. Cieplewicz, T. Jurga [i in.], Warszawa 1968, s. 394-396; powtórzone [w:] Międzynarodowe tło agresji Rzeszy Niemieckiej na Polskę w 1939 roku. Wybór dokumentów, red. R. Nazarewicz, Warszawa 1986, s. 171-172. Czytamy tam m.in.: „Dzień natarcia: 1 września 1939 r. Godzina natarcia: 4.45.” Tekst w oryginale zob. np.: http://www.documentarchiv.de/ns/1939/weisung-nr01_weiss.html

[27] Tytułem przykładu zacytować można dziennik bojowy VIII Korpusu Armijnego, wchodzącego w skład niemieckiej 14. Armii: „O godzinie 4,45 [1 września 1939] wszystkie trzy dywizje [korpusu] przekraczają niemal bez walki granicę Rzeszy.” [Um 4.45 Uhr überschreiten alle drei Divisionen fast ohne jeden Kampf die Reichsgrenze], BAMA Freiburg, RH 24-8/11, KTB des VIII. Armeekorps, 1 IX 1939, k. 3. Podobnych przykładów jest mnóstwo.

[28] O godzinie 4.50 mjr Henryk Sucharski, komendant Wojskowej Składnicy Tranzytowej w Gdańsku raportował Dowództwu Floty: „Pancernik »Schleswig-Holstein« rozpoczął o godz[inie] 4.45 ostrzeliwanie Westerplatte ze wszystkich dział. Bombardowanie trwa.” Meldunek mjr. Henryka Sucharskiego do Dowództwa Floty w Gdyni, 1 IX 1939, [w:] Sprawa polska w czasie drugiej wojny światowej na arenie międzynarodowej, red. S. Stanisławska, Warszawa 1965, s. 51.

Pretensje podniesienia tego miasta do rangi miejsca „w którym rozpoczęła się II wojna światowa” biorą się tymczasem z nieporozumienia; chciałoby się tu dodać „zwykłego”, lecz na podobny przymiotnik nie pozwala kaliber sprawy. Fundamentem tegoż nieporozumienia jest przyjęcie absolutnie błędnej przesłanki, jakoby to we wrześniu 1939 roku obowiązywał w Niemczech tzw. czas letni, z godziną przesuniętą do przodu w stosunku do stosowanego wówczas m. in. w Polsce czasu środkowoeuropejskiego[29]. Gdy do niemieckich meldunków przyłożymy taki szablon, wszystko staje się jasne – 5.40, o której to na Wieluń spaść miały pierwsze bomby, byłaby w Polsce zaledwie godziną 4.40; do chwili pierwszych wystrzałów ze „Schleswiga-Holsteina” pozostałoby jeszcze pięć minut. I te właśnie pięć minut zapewnić miałyby Wieluniowi swoistą palmę pierwszeństwa.

Niewykluczone, że źródłem całego nieporozumienia jest językowy lapsus, jakiego dopuścił się Adolf Hitler, ogłaszając 1 września w Reichstagu rozpoczęcie wojny z Polską[30]. Skutki automatycznego przyjmowania takiej przesłanki narastały jednak zgodnie z efektem pędzącej śnieżnej kuli; w swoich publikacjach za pewnik uznaje ją na przykład Joachim Trenkner, niemiecki dziennikarz mocno zaangażowany w przybliżanie swym rodakom wieluńskiego dramatu[31]. Zdumiewające, że nigdzie ponadto - poza właśnie przypadkiem Wielunia - nie neguje się czasowej zgodności polskich oraz niemieckich relacji we wszystkich innych wrześniowych starciach. Zdumiewające tym bardziej, iż nikt dotychczas nie zwrócił uwagi na ową, łagodnie mówiąc, metodologiczną nieścisłość[32].

Sprawa nie byłaby może godna większej uwagi, gdyby nie coraz wyraźniej artykułowane postulaty skorygowania podręczników historii w taki sposób, by uwzględniały owo „prawdziwe” miejsce rozpoczęcia II wojny światowej. Zatem już nie Westerplatte i salwy ze „Schleswiga-Holsteina”, lecz nalot na Wieluń wyznaczać miałyby chronologiczne ramy II wojny światowej. Jakiś już czas temu z podobną inicjatywą – powielając w uzasadnieniu wszelkie istniejące błędy i nieporozumienia – wystąpił do ministra edukacji poseł z Wielunia Mieczysław Łuczak[33].

W kontekście powyższych ustaleń intrygować może kwestia, dlaczego stosunkowo liczni świadkowie ówczesnych wydarzeń podczas badań przeprowadzanych w Wieluniu w listopadzie 1961 r. przez pracowników Instytutu Zachodniego konsekwentnie na ogół podają, jakoby pierwsze bomby spaść miały na Wieluń pomiędzy 4.30 a 5.00[34]. Zauważyć trzeba tu, że w 1959 r. na tablicy pamiątkowej, umieszczonej na miejscu zniszczonego w wyniku nalotu szpitala pojawił się napis: „Tu dokonał się 1.9.1939 r. o godzinie 4.40 [podkr. - GB] pamiętny atak bezprawia, przemocy i zbrodni hitlerowskiej na bezbronnej ludności miasta Wielunia.”[35] Można przypuszczać, że ta wyryta w brązie treść do tego stopnia wpłynęła na stan pamięci zbiorowej mieszkańców, że już w dwa lata później podawali ją jako efekt własnych spostrzeżeń. Podobne zjawiska nie są niczym rzadkim, zaś w odniesieniu do wydarzeń o historycznym znaczeniu ich mechanizm jest zdumiewająco podobny[36].

Podpieranie się wspomnieniami uczestników wydarzeń, czy wręcz traktowanie ich jako jedynych w pełni wiarygodnych źródeł może być zresztą bronią obosieczną – okazuje się bowiem, że także i w tej kategorii nie brak przekazów świadczących o innym obrazie wydarzeń. By nie pozostać przy gołosłownych stwierdzeniach – Melchior Kałuża, zamieszkały w 1939 r. w Wieluniu przy ulicy POW, około 500 metrów od wieluńskiego rynku w sierpniu i wrześniu tegoż roku zatrudniony był przy budowie drogi, około 5 km od miasta. Spójrzmy, jak opisuje on wieluński poranek 1 września:


[29] W istocie czas letni, wprowadzony w Niemczech po raz pierwszy 30 kwietnia 1916 r. zniesiony został 16 września 1918 r. W Republice Weimarskiej nie obowiązywał on nigdy, zaś w III Rzeszy wprowadzono go dopiero z dniem 1 kwietnia 1940 r. Zob. strona internetowa Federalnego Instytutu Fizykalno-Technicznego www.ptb.de/de/org/4/44/441/salt.htm, informacje na podstawie danych Niemieckiego Instytutu Hydrograficznego w Berlinie. Zob. też: R. Ebertin, A.M. Grimm, G. Hoffmann, M. Puettjer, Die geographischen Positionen Europas, wyd. 12, Freiburg 1994.

[30] Słynne słowa „Teraz od godziny 5.45 na ogień odpowie się ogniem” [Seit 5.45 wird jetzt zurückgeschossen] zinterpretowane mogły zostać rzeczywiście tak, jak gdyby w ówczesnej Rzeszy obowiązywał inny sposób liczenia czasu. Rzecz w tym, że poza tym jednym przemówieniem Führera brak najdosłowniej jakiegokolwiek innego zapisu, dokumentującego tę rzekomo godzinę ataku. Przyjąć trzeba, że Hitler albo z rozmysłem podał późniejszą godzinę ataku (mając zapewne na względzie propagandowy wydźwięk swego wystąpienia), albo też po prostu się przejęzyczył. Tekst przemówienia zob. http://www.nationalsozialismus.de/dokumente/textdokumente/adolf-hitler-rede-vor-dem-reichstag-01091939

[31] Jak pisze Trenkner: „Hitler powiedział: »piąta czterdzieści pięć«. Według czasu obowiązującego wówczas w Polsce – gdzie nie stosowano jeszcze wówczas zmiany czasu na letni – była to czwarta czterdzieści pięć. Dokładnie o tej godzinie pancernik »Schleswig-Holstein« zaczął ostrzeliwać polską składnicę na Westerplatte.” J. Trenkner, op. cit. W Polsce zob. np. T. Olejnik, Wieluń, polska Guernica..., s. 33, J. Książek, op. cit., s. 44, jak też N. Klatka, op. cit., s. 62.

[32] Zakładam tu, że autorzy piszący o różnicy czasowej dzielącej ówczesną Polskę oraz III Rzeszę czynią to w najlepszej wierze. W innym przypadku mielibyśmy bowiem do czynienia z niewiarygodnym wprost humbugiem.

[33] Zob. M. Darda, Poseł PSL chce, by w podręcznikach Wieluń zajął miejsce Westerplatte, „Polska. Dziennik Łódzki”, 8 II 2008.

[34] Zygmunt Patryn podał, iż „dnia 1 września 1939 r. o godzinie 4.50 obudził mnie warkot samolotów.” Stanisław Cierkosz twierdził: „Dnia 1 września [1939 r.] przed godziną 5 rano zostałem nagle zbudzony przeraźliwym hukiem spadających bomb.” Z kolei Józef Brzeziński mówił, iż „w dniu wybuchu wojny 1939 r. o godzinie 4.45 obudziły mnie syreny alarmowe.” Stanisław Puchała podał: „Dnia 1 września 1939 r. o godzinie 5 rano obudził mnie huk spadających bomb”, zaś Ludwik Perdek, iż „o godzinie 4.30 nadleciało ponownie [poprzednie świadek zauważył 31 sierpnia – GB] około 15 samolotów nad miasto i zaczęło bombardowanie.” B. Bojarska, op. cit., passim.

[35] Zagadką pozostaje, skąd na wspomnianej tablicy literalnie taka właśnie, nie inna godzina nalotu. Dziennik bojowy I/StG 76 nie był przecież jeszcze wówczas w Polsce znany. Zauważmy, że B. Bojarska nigdy nie potwierdziła opinii o zaatakowaniu miasta na dokładnie pięć minut przed X-Stunde. W swej fundamentalnej do dziś analizie wydarzeń w Wieluniu w dniu 1 września 1939 r. pisała ona natomiast: „Tymczasem dnia 1 września już o godzinie 4.45 żołnierze 36 p[ułku] p[iechoty] i oddziałów O[brony] N[arodowej] z niepokojem śledzili przelot ponad granicą na bardzo niskim pułapie około 30 samolotów niemieckich. W kilka chwil potem usłyszeli ciężkie eksplozje bomb zrzucanych na Wieluń […]”B. Bojarska, Napaść hitlerowskiego lotnictwa…, s. 17. Zresztą, nawet i ta godzina przelotu jest zbyt wczesna w stosunku do zapisów w niemieckich dziennikach bojowych.

[36] Autor niniejszego artykułu zetknął się z opisywanym zjawiskiem podczas pracy nad publikacją dokumentującą pierwsze dni września 1939 r. w Katowicach. Zob. Katowice we wrześniu ’39, red. G. Bębnik, Katowice 2006, s. 15 i n.

Wybierz Strony

Liczba wejść: 146699, od Data publikacji 01.09.2016