Tylko u nas

ZBRODNIA DUBIŃSKA A MAJOR „ŁUPASZKO"

W sierpniu tego roku, na łamach tygodnika „wSieci” (2015, nr 32, s. 70–72) opublikowany został artykuł Kazimierza Krajewskiego i Grzegorza Wąsowskiego pt. W obronie „Łupaszki”.

Artykuł ten ukazał się również w internecie (m.in.: www.fundacjapamietamy.pl; podziemiezbrojne.blox.pl; blogmedia24.pl). Ponieważ stanowił on polemikę z moją książką pt. Glinciszki i Dubinki. Zbrodnie wojenne na Wileńszczyźnie w połowie 1944 roku i ich konsekwencje we współczesnych relacjach polsko-litewskich (Warszawa 2015), zmuszony jestem odnieść się do sformułowanych pod adresem książki zarzutów. Czynię to na stronie internetowej Pamięć.pl, ponieważ redakcja tygodnika „wSieci” nie wyraziła zainteresowana opublikowaniem mojej repliki.

Na wstępie artykułu Kazimierz Krajewski i Grzegorz Wąsowski głoszą, że „nie dokonałem żadnego odkrycia w badaniach nad relacjami polsko-litewskimi w latach II wojny światowej”, bowiem polski odwet na Litwie z czerwca 1944 r. jest faktem powszechnie znanym i był już niejednokrotnie opisywany. Oczywiście, wydarzenia w Glinciszkach i Dubinkach są znane, tyle, że pobieżnie, przez co narosły wokół nich zafałszowania. A wkładem w badania może być także weryfikacja dotychczasowych błędnych twierdzeń. Wkładem tym istotniejszym, że sprawa dotyczy wydarzeń doniosłych, uznawanych za kulminację polsko-litewskiego konfliktu w czasie wojny. Błędny dotąd opis zajść polegał zwłaszcza na umniejszaniu skali odwetu 5. Brygady AK (zawężanego do akcji w samych Dubinkach) i wyraźnie fałszywym przedstawianiu jego przebiegu (legenda o rzekomej walce zbrojnej w Dubinkach). W taki też sposób pisał o sprawie Kazimierz Krajewski wraz z Tomaszem Łabuszewskim w książce „Łupaszka", „Młot", „Huzar". Działalność 5. i 6. Brygady Wileńskiej AK (19441952) (Warszawa 2002, s. 15–16): [...] Konsekwencją tej zbrodni [litewskiej zbrodni w Glinciszkach – przyp. P. R.] był odwetowy wypad 5 Brygady Wileńskiej w dniu 23.6.1944 r. na tereny leżące za przedwojenną litewską granicą państwową. Zaatakowano wieś Dubinki, gdzie w ufortyfikowanym dworze mieściła się załoga policji litewskiej. Podczas uderzenia na wieś oprócz członków policji zabito jednak także osoby cywilne. Łącznie zginęło 27 Litwinów, w tym oprócz policjantów także kobiety i dzieci. W mojej książce za punkt wyjścia do formułowania jakichkolwiek twierdzeń, przyjąłem konieczność możliwie szczegółowej rekonstrukcji przebiegu wydarzeń, także akcji odwetowej 5. Brygady AK na Litwie. Przyniosło to ustalenia, że akcja ta objęła nie tylko miasteczko Dubinki, ale także cały szereg innych miejscowości (Giże, Gorszwiany, Janiszki, Ołkuny, Reputany, Vymančiai, Zabelina i Zajeziorce) na terenie aż trzech gmin. Przytaczam też znacznie dłuższą listę ofiar – minimum 68 osób, których nazwiska udało się ustalić, czyli przeszło dwukrotnie więcej niż dotąd powtarzano. W konsekwencji stwierdzam, że ofiarami akcji 5. Brygady AK padły przede wszystkim kobiety i dzieci (ok. 75% wszystkich zabitych). Negatywnie weryfikuję zaś wcześniejszą obiegową wersję o tym, że cywile byli jedynie dodatkowymi, czy też nawet przypadkowymi ofiarami walki. Udowadniam, że zostali oni zastrzeleni na skutek celowego działania podkomendnych rtm. „Łupaszki”. W czasie zaś akcji w Dubinkach nie doszło do żadnej walki, w szczególności z litewską policją, której tam po prostu nie było. Ustalenia te nie pozostawiają wątpliwości, że akcja odwetowa 5. Brygady AK była zbrodnią wojenną na ludności cywilnej. Ocenę, czy powyższe ustalenia stanowią jakiś wkład w badania, pozostawiam czytelnikom książki.

Głównym zarzutem sformułowanym przez krytyków jest ich zdaniem pochopne i nieuzasadnione przypisywanie odpowiedzialności za tę zbrodnię dowódcy 5. Brygady AK rtm. Zygmuntowi Szendzielarzowi „Łupaszce”, oparte jakoby „wyłącznie na przypuszczeniach”. Jednocześnie, w tym samym artykule autorzy przytaczają relację ówczesnego zastępcy rtm. „Łupaszki” – por. cc Jana Wiktora Wiącka „Rakoczego”, która w szerszym cytowaniu brzmi: [...] [na wiadomość o litewskiej zbrodni na Polakach w Glinciszkach – przyp. P. R.] dowódca 5-tej Brygady wysłał 2 szwadrony na Litwę w celu wykonania podobnej egzekucji jako represji na ludności litewskiej. W ciągu trzech dni rozstrzelano 4 policjantów i 87 cywilnych osób narodowości litewskiej spośród kolonistów nasłanych na miejsce wysiedlonych Polaków. Ze wzmianki tej wprost wynika, że rozkazodawcą był rtm. „Łupaszko”, a celem akcji litewska ludność cywilna (określona w tekście jako koloniści, co oznacza litewskich osadników wojskowych, którym przydzielono rozparcelowane majątki ziemskie skonfiskowane polskim właścicielom). Wzmianka zaś o tym, że akcja odwetowa miała być „egzekucją podobną” do zbrodni w Glinciszkach (gdzie Litwini zamordowali wszystkich polskich mieszkańców niezależnie od wieku i płci) oznacza, że zamiarem rozkazodawcy było dokonanie podobnie masowej egzekucji, obejmującej także kobiety i dzieci. I takie faktycznie ofiary pociągnęła za sobą akcja odwetowa 5. Brygady AK. Krytyczna analiza ww. dokumentu prowadzi do wniosku, że relacja ta, złożona tuż po wojnie przez por. „Rakoczego” w Londynie ma duże walory wiarygodności. W związku z powyższym pytam – czy relacja por. „Rakoczego” ze zbiorów Studium Polski Podziemnej w Londynie nie jest źródłem historycznym? I czy rzeczywiście formułuję gołosłowne oskarżenia na podstawie samych przypuszczeń i spekulacji? Czy też może moje wnioskowanie jest po prostu wynikiem literalnego odczytywania dostępnych źródeł? W tym kontekście nasuwa się też pytanie do Kazimierza Krajewskiego. Dlaczego w swojej książce z 2004 r., w cytowanej już wyżej wzmiance o akcji odwetowej 5. Brygady AK, określił liczbę litewskich ofiar na 27 osób, chociaż w przypisie źródłowym powoływał się na tę samą relację por. „Rakoczego”? A w niej, jak mogli się już czytelnicy przekonać, ujęta była znacznie wyższa liczba zabitych Litwinów: 4 policjantów i 87 osób cywilnych. Jaki miał cel w pominięciu tej istotnej informacji zawartej w tekście źródłowym, bez poinformowania o tym czytelników?

W dalszej części artykułu Kazimierz Krajewski i Grzegorz Wąsowski próbują konstruować alternatywną wizję (dla odmiany niepopartą żadnymi podstawami źródłowymi) przebiegu akcji odwetowej 5. Brygady AK na Litwie, usiłując zepchnąć odpowiedzialność za popełnione wówczas zbrodnie na podkomendnych rtm. „Łupaszki”, którzy jakoby wyłamali się z karb dyscypliny wojskowej i z własnej inicjatywy wymordowali kilkadziesiąt kobiet i dzieci. Ten, kto orientuje się w rygorach dyscypliny wojskowej panującej w miejscowych oddziałach AK, w tym także w 5. Brygadzie, musi uznać to za mocno naciąganą tezę. Przypomnę, że nie są znane żadne informacje o tym, aby dowódca 5. Brygady AK wyciągnął później jakiekolwiek konsekwencje wobec podwładnych, którzy mieli rzekomo dopuścić się tak bulwersującego aktu zbrodniczej samowoli. Brnąc dalej w gąszcz przypuszczeń, autorzy artykułu przytaczają przykład czterech mężczyzn, których w przeciwieństwie do pozostałych ponad 60 osób, zastrzelono indywidualnie, bez represjonowania ich bliskich. Ma to służyć za argument, że ci właśnie mężczyźni mogli zostali zabici tak, jak nakazał dowódca 5. Brygady AK. Ignorują jednocześnie zawarte w mojej książce (s. 165) spostrzeżenie, że akurat ci czterej mężczyźni wywodzili się z rodzin miejscowych, w przeciwieństwie do pozostałych ofiar, pochodzących w większości z napływowych rodzin litewskich osadników wojskowych. A to przecież może być wskazówką, dlaczego nie rozciągnięto represji także na ich bliskich. Nie byłoby przecież nic nielogicznego w tym, że za główny cel akcji odwetowej 5. Brygady AK wzięto całe rodziny osadników litewskich, stosując wobec nich odpowiedzialność zbiorową, a za cel dodatkowy pojedyncze osoby spośród ludności miejscowej (którą w większości stanowili na tym terenie Polacy), jako obciążone indywidualnymi przewinami. Byłoby to działanie racjonalne, mające na celu uniknięcie niepotrzebnego zrażania do siebie miejscowej polskiej społeczności.

Autorzy artykułu zarzucają mi ponadto, że inne miary stosuję wobec rtm. „Łupaszki” i ppłk. Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka” – Komendanta Okręgu Wileńskiego AK, który także jest odpowiedzialny za wydanie rozkazu dokonania odwetu na Litwie. W praktyce doszło bowiem do dwóch niezależnych od siebie akcji odwetowych AK, najpierw samowolnej akcji zorganizowanej przez dowódcę 5. Brygady AK, następnie akcji odwetowej przeprowadzonej na rozkaz Komendanta Okręgu przez 2. Zgrupowanie AK. I słusznie autorzy artykułu zauważają tę różnicę, którą staram się w książce wyraźnie podkreślić. Wbrew jednak ich twierdzeniom, w przypadku komendanta „Wilka” znany jest dokument źródłowy (obwieszczenie z 24 czerwca 1944 r.) informujący o wyznaczonym przez niego celu odwetu. Jasno wskazane jest, że miały nim być litewskie oddziały zbrojne na służbie niemieckiej. Ogranicza to więc znacząco możliwość spekulacji o ewentualnym nakazaniu przez Komendanta Okręgu Wileńskiego AK zabijania także niewinnych cywilów. Dodam, że konieczność ich bezwzględnej ochrony, niezależnie od narodowości, ppłk „Wilk” podkreślał już wcześniej w swoim rozkazodawstwie.

Polemiści zwracają również uwagę na niepoprawną, ich zdaniem, formę pseudonimu rtm./mjr. Zygmunta Szendzielarza użytą w książce. Korygują, że powinno być „Łupaszka”, a nie „Łupaszko”. Częściowo mają rację, ponieważ forma „Łupaszka” rzeczywiście była używana przez mjr. Zygmunta Szendzielarza po lipcu 1944 r. Tyle, że walcząc wcześniej na Wileńszczyźnie w latach 1943–1944 używał on innych form pseudonimu, mianowicie „Łopaszko” i „Łupaszko”, co znajduje potwierdzenie w dokumentach z epoki (kwestię tę sygnalizowałem już w książce Armia Krajowa na Wileńszczyźnie 1943–1945, Warszawa 2007, s. 57). W związku z powyższym używanie wszystkich trzech form jest dopuszczalne, choć poprawność zależy od kontekstu. W związku z tym, że przedmiotem mojej publikacji jest głównie schyłkowy okres okupacji niemieckiej na Wileńszczyźnie, świadomie użyłem – jako odpowiedniej – ówczesnej formy pseudonimu („Łupaszko”), bowiem późniejsza forma „Łupaszka” byłaby w tej sytuacji rozwiązaniem ahistorycznym. Aby nie być gołosłownym odsyłam do ilustracji nr 77 w mojej książce, na której widnieje odręczny podpis rtm. „Łupaszki” z 28 stycznia 1944 r. Ów przedmiot krytyki, choć drugorzędny, jest jednak o tyle znamienny, że ujawnia specyficzną optykę autorów artykułu, którzy zasadniczo skupiają się w swoich zainteresowaniach i publikacjach na powojennej działalności „Łupaszki”.

Czytelników zainteresowanych sprawą odsyłam do lektury samej książki, w której odnajdą szerszą argumentację w kwestiach szczegółowych. Na marginesie prostuję, że nie mam stopnia naukowego doktora habilitowanego, tylko doktora.

 

Paweł Rokicki

Instytut Studiów Politycznych PAN,

Biuro Edukacji Publicznej IPN

Liczba wejść: 57410, od 19.10.2015