Nawigacja

Kamienie Pamięci – V edycja - Żołnierze Burzy '44

Projekt Żołnierze „Burzy” - Józef Łukaszewski , pseudonim „Czajka”

Szkoła Podstawowa Nr 4 z oddziałami integracyjnymi im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, ul. Prymasa Wyszyńskiego 15, 22-100 Chełm

Sprawozdanie z realizacji projektu „Kamienie Pamięci – Żołnierze „Burzy” ‘44”

a) Dane realizujących projekt

1) Grupa realizująca projekt:
Aleksandra Breś –uczennica klasy V
Dawid Klimczuk  – uczeń klasy VI
Klaudia Łapińska – uczennica klasy VI
Oliwia Sławińska – uczennica klasy VI
Joanna Klimczuk – opiekun- nauczyciel historii

2) Adres:  Szkoła Podstawowa Nr 4 z oddziałami integracyjnymi im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, ul. Prymasa Wyszyńskiego 15, 22-100 Chełm

b) Tytuł projektu: ,,…Spełniłem swój obowiązek…”
3) Bohater projektu – Józef Łukaszewski , pseudonim „Czajka”, żołnierz 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej II batalion 50 pułk piechoty zgrupowanie Gromada.
– urodził się 20 kwietnia  1921 r. w miejscowości Wierzbiczno, gmina Turzysk, powiat Kowel, woj. wołyńskie
– krótki opis losów w 1944 r.

Ukraińskie rzezie na ludności polskiej  na Wołyniu wymusiły powołanie oddziałów samoobrony. W lipcu 1943 r. dwudziestodwuletni - Józef Łukaszewski, jako jeden z pierwszych wstąpił do samoobrony. Został przydzielony do oddziału legendarnego Władysława Czermińskiego ps. „Jastrząb”. Był jednym z pierwszych, którzy tworzyli zalążki oddziału, działającego na południe od Kowla w rejonie Zasmyk. Józef Łukaszewski brał udział w akcji wyprzedzającej w okolicach Groszówki. Jej celem było powstrzymanie ataku ukraińskiego na ludność polską. To tu oddział otrzymał pierwsze straty - zginął „Zając” czyli Stanisław Romankiewicz. To na jego pogrzebie  ks. Michał Żukowski proklamował powstanie Rzeczypospolitej Zasmyckiej. Stając przy trumnie Stasia, powiedział  on m.in.: „W obliczu Boga Wszechmogącego, przed trumną tego z was - polskiego żołnierza, który pierwszy oddał życie na polu walki za wolność nas wszystkich, ogłaszam powstanie wolnej i niepodległej Rzeczypospolitej Zasmyckiej”.  

Powstała namiastka wolnej Polski, w której partyzanci mogli chodzić z biało-czerwonymi opaskami i śpiewać polskie pieśni. Tu nie mogli wejść Niemcy i Ukraińcy. Na terenie okupacyjnym powstał ewenement - wolny obszar, kontrolowany przez polskich partyzantów. Tu „Czajka’ złożył przysięgę i otrzymał od ks. Żukowskiego różaniec, który towarzyszył mu, aż do rozbrojenia.

Józef Łukaszewski brał udział w obronie Kupiczowa miejscowości zamieszkałej przez Czechów, którzy zwrócili się do „Jastrzębia” o ochronę przed atakiem UPA. Z powodzeniem odpierano banderowskie ataki, zmierzające do odbicia miejscowości. W pamięci „Czajki” pozostał dzień 22 listopada 1943 r. kiedy banderowcy ponownie zaatakowali Kupiczów siłami ponad tysiąca ludzi, przy użyciu dwóch dział i „czołgu” (opancerzony sowiecki traktor z działkiem). Kupiczów został obroniony.

W 1944 r. do granic przedwojennej Polski zbliżał się front sowiecki. W tej sytuacji 28 stycznia 1944 r.  w miejscowości Suszybaba, dowództwo Armii Krajowej w osobie Komendanta Okręgu płk Kazimierza Bąbińskiego  ps. „Luboń” podjęło decyzję o organizowaniu wojska na Wołyniu przyjęto nazwę jednostki nawiązującą do przedwojennej kowelskiej 27 Dywizji Piechoty tak powstała 27 Wołyńska Dywizja Piechoty. Jej podstawę tworzyły dawne oddział samoobrony. Rozkaz mobilizacyjny nakazywał koncentrować się w zgrupowaniach: na północy Osnowa i południu Gromada.

Józef Łukaszewski trafił do Gromady i nadal pozostawał pod rozkazami „Jastrzębia”. W ramach akcji Burza brał udział w walkach o Turzysk i trafił w okrążenie na terenie lasów mosurskich. Poza kotłem walczył o Czmykos, Stawki i Staweczki, gdzie został ranny rykoszetem. Pocisk przechowywał jeszcze po wojnie. Dzielił z drużyną okropny głód, który doskwierał wiosną 1944 r. Uczestniczył w próbie przebicia się z okrążenia w okolicach Zamłynia, narażony na atak niemiecki w czasie przeprawy przez rzekę Neretwę. Tu rozdziela się z resztą drużyny, której nie udaje się przeprawić i pod komendą „Sokoła” jest w ochronie sztabu, szczególnie majora  Jana Szatowskiego „Kowala”.  Walczy na terenie lasów Szackich, gdzie dywizja znajduje się w kolejnym okrążeniu niemieckim. Bierze udział w przeprawie przez rzekę Bug i wraz z odziałem kieruje się na Włodawę, w której ludność polska uroczyście wita żołnierzy 27 WDP AK. W lasach parczewskich dywizja trafia w kolejne już trzecie okrążenie. Mimo rozmów z dowództwem Armii Czerwonej i porozumienia o wspólnej walce z Niemcami żołnierzom brakuje broni, przechwytują zrzuty przeznaczone dla Sowietów. Dywizja wypiera Niemców z Uścimowa, Kocka, Kozłówki i Firleja. W Kozłówce leczą rany i przygotowują się do dalszych działań. Nieoczekiwanie w Skrobowie 25 lipca 1944 r. odbyło się spotkanie oficerów dywizji ze stroną sowiecką pod przewodnictwem gen. Bakanowa. Zdumionym Polakom przedstawiono żądanie złożenia broni. W tym czasie oddziały polskie zostały otoczone przez wojsko sowieckie. Wymuszone złożenie broni odbyło się tego samego dnia w Skrobowie, rozformowanie jednostki nastąpiło 26 lipca. Józef Łukaszewski postanowił nie oddawać broni, o którą tak walczył w czasie samoobrony. Postanowił tak jak część żołnierzy zakopać ją, aby nie wpadła w ręce Sowietów. Tak zakończyła się dla żołnierzy 27 WDP AK akcja „Burza”.

Józef Łukaszewski jako jeden z pierwszych tworzył oddziały samoobrony na Wołyniu. Przeszedł cały szlak bojowy- ponad 600 km - 27 WDP AK. Spełnił swój obowiązek.

Żołnierze AK traktowani przez władze komunistyczną, jako „zaplute karły reakcji” nie mogli zaznać spokoju. Józef Łukaszewski z bratem Henrykiem ukrywali się w Piaskach pod Lublinem, zatrudniając się do prac polowych. Józef próbował pracować jako szewc. Był to czas wielkiego niepokoju o rodzinę, której losy pozostawały nieznane. Nikt nie wiedział, czy przeżyli wojnę i gdzie się teraz znajdują. Po pewnym czasie okazało się, że wszyscy przeżyli, zostali repatriowani zza Buga do wsi Buśno. Józef Łukaszewski spotkał się z rodzicami, a po pewnym czasie został aresztowany i osadzony w więzieniu UB w Hrubieszowie. Torturowany, przesłuchiwany i oskarżony o udział w walkach 27 WDP AK. Zwolniony powrócił do Buśna, założył rodzinę i prowadził duże gospodarstwo rolne. W latach siedemdziesiątych zamieszkał w Chełmie. W wolnej Polsce otrzymał awans na porucznika rezerwy.

7) 01.03.2014 r. Odwiedziliśmy Pana  i bardzo długo i ciekawie opowiadał nam swoją historię. Opowieść w miarę swoich skromnych możliwości nagraliśmy, aby wykorzystać jako ,,żywą lekcję historii”.
Cała nasza grupa udała się na spacer po Chełmie. Najpierw trafiliśmy przed pomnik przy ulicy Piłsudskiego, poświęcony tragicznym wydarzeniom na Wołyniu w lipcu 1943r., a następnie odwiedziliśmy pomnik poświęcony 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej w Parku Miejskim w Chełmie.
22.03.2014 r. spotkaliśmy się w naszej szkole z Panem Krzysztofem Krzywińskim, prezesem Stowarzyszenia Kresy – Pamięć.
31.03.2014 r. ukazał się w chełmskiej gazecie ,,Super Tydzień Chełmski” artykuł poświęcony naszemu bohaterowi i projektowi ,,Kamienie Pamięci”
03.04.2014 r. zaproszono nas do chełmskiego radia ,,Bon Ton”, abyśmy opowiedzieli  na jego antenie o naszym bohaterze i projekcie IPN ,,Kamienie Pamięci”
04.04.2014 r. informacje o naszym bohaterze zamieściliśmy na stronie internetowej szkoły, aby rozpropagować naszego bohatera, Pana Józefa Łukaszewskiego wśród społeczności szkolnej: uczniów, ich rodziców i nauczycieli. Znajduje się tam informacja – odsyłacz do bloga, który wcześniej założyliśmy, a który jest poświęcony Panu Józefowi, ciekawostkom o 27 WDP AK  i pracom projektowym. http://27wdp.blogspot.com/
Wybierzemy się jeszcze na cmentarz przy ulicy Lwowskiej w Chełmie, gdzie są groby towarzyszy broni Pana Józefa, związanych z 27 WDPAK oraz może w maju pojedziemy na Ukrainę, na Wołyń.
Zaprosiliśmy Pana Józefa w maju na spotkanie do naszej szkoły, aby opowiedział o formowaniu Samoobrony w Zasmykach i szlaku bojowym 27 WDP AK.

8) Radio ,,Bon Ton”, gazeta ,,Super Tydzień Chełmski”, Pan Krzysztof Krzywiński, prezes Stowarzyszenia ,,Kresy-Pamięć”, Pan  Zbigniew Lubaszewski, chełmski historyk i regionalista.

9) Coraz trudniej znaleźć osoby, które jeszcze żyją i dobrze pamiętają wydarzenia sprzed ponad 70 lat, w których brały udział. Ten etap zajął naszej grupie najwięcej czasu. Gdy wydawało się już, że w tym roku nasza szkoła nie weźmie udziału w projekcie, okazało się, że dziadek Oli Breś jest taką osobą. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że jest również w naszej szkole kilka rodzin, których dziadkowie, bądź inna rodzina została poszkodowana przez Ukraińców na Wołyniu podczas pogromów i rzezi w lipcu 1943 roku, a im cudem udało się ocalić życie i uciec do Chełma lub Horodła.

Pliki do pobrania

Liczba wejść: 10182, od Data publikacji 18.05.2016
do góry